Otrzymanie propozycji odszkodowania po wypadku komunikacyjnym często przynosi ulgę osobie poszkodowanej bądź jej rodzinie. Wreszcie pojawia się konkretna kwota i perspektywa zamknięcia całej sprawy. Problem w tym, że pierwsza propozycja ubezpieczyciela nie zawsze oznacza, że poszkodowany otrzymał tyle, ile rzeczywiście mu się należy. Co więcej, to właśnie pierwsza kwota odszkodowania jest zaniżona. Warto więc przed zaakceptowaniem decyzji ubezpieczyciela spokojnie przeanalizować, z czego wynika jej wysokość i czy rzeczywiście uwzględnia wszystkie skutki wypadku. Jako adwokaci od ubezpieczeń wiemy jednak, że tylko w wyjątkowych sytuacjach można przyjąć ją bezsprzecznie.
Czy trzeba przyjąć pierwszą propozycję odszkodowania?
I tutaj chcemy wyraźnie podkreślić, że nie ma obowiązku zgadzania się na pierwszą propozycję przedstawioną przez ubezpieczyciela. W praktyce jest to dopiero stanowisko zakładu ubezpieczeń dotyczące wysokości należnego świadczenia. Po wypadku komunikacyjnym ubezpieczyciel powinien uwzględnić nie tylko najbardziej oczywiste koszty, a tylko te zazwyczaj uwzględnia w pierwszej propozycji. Znaczenie mogą mieć również obrażenia ciała, rehabilitacja, zakup leków, koszty dojazdów na leczenie, utracone dochody czy konieczność korzystania z pomocy innych osób. A te często jednak są pomijane, a poszkodowany traci należne mu pieniądze.
W przypadku poważniejszych obrażeń istotne może być także zadośćuczynienie za doznaną krzywdę. To świadczenie ma z kolei rekompensować nie tylko fizyczny ból, ale również cierpienie psychiczne i wpływ wypadku na codzienne funkcjonowanie.
Dlaczego pierwsza kwota odszkodowania może być niższa od tej oczekiwanej?
Ubezpieczyciel, analizując zgłoszoną szkodę, opiera się na dokumentacji, którą posiada. Jeżeli w aktach sprawy brakuje informacji o wszystkich konsekwencjach wypadku, zaproponowana kwota może nie obejmować pełnego rozmiaru szkody. Czasem poszkodowany sam nie zdaje sobie sprawy, jak duże znaczenie mają pozornie drobne wydatki. Kilka wizyt u lekarza, regularna rehabilitacja, leki czy dojazdy na zabiegi mogą w ciągu kilku miesięcy stworzyć całkiem pokaźną sumę. Jeszcze większe znaczenie ma sytuacja, w której wypadek wpłynął na możliwość wykonywania pracy albo ograniczył aktywność, która wcześniej była czymś zupełnie naturalnym.
Prosty przykład z życia
Wyobraźmy sobie kierowcę, który w drodze do pracy uczestniczył w kolizji. Samochód został uszkodzony, a kierowca doznał urazu kręgosłupa szyjnego. Po kilku dniach zgłosił szkodę ubezpieczycielowi, a następnie przeszedł badania i rozpoczął rehabilitację. Po przeanalizowaniu dokumentów ubezpieczyciel zaproponował 8 tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to całkiem rozsądna kwota. Poszkodowany ma jednak za sobą kilka tygodni bólu, wizyty u lekarzy, rehabilitację, zakup leków, a przez pewien czas nie był w stanie normalnie pracować. Do tego dochodzi stres związany z wypadkiem i obawa przed ponownym prowadzeniem samochodu.
W takiej sytuacji samo spojrzenie na liczbę znajdującą się w piśmie od ubezpieczyciela niewiele mówi. Kluczowe jest ustalenie, jakie elementy szkody zostały wzięte pod uwagę i czy przedstawiona propozycja rzeczywiście odpowiada rozmiarowi poniesionej krzywdy i strat.
Na co zwrócić uwagę przed zaakceptowaniem propozycji ubezpieczyciela?
Przede wszystkim warto dokładnie przeczytać decyzję ubezpieczyciela, a nie tylko zwracać uwagę na proponowaną kwotę. Dobrze sprawdzić, czy wskazano w niej sposób wyliczenia świadczenia oraz jakie okoliczności zostały uwzględnione, a które tak naprawę zostały pominięte.
Nie bez znaczenia jest również dokumentacja medyczna. W przypadku obrażeń ciała znaczenie mogą mieć zarówno pierwsze rozpoznania, jak i późniejszy przebieg leczenia. Jeżeli rehabilitacja trwała kilka miesięcy, a dolegliwości nadal występują, trudno oceniać całą sytuację wyłącznie na podstawie dokumentów z pierwszych dni po wypadku. Warto także zachować rachunki i faktury związane z leczeniem oraz inne dokumenty potwierdzające poniesione wydatki. Przydatne mogą być również dokumenty dotyczące niezdolności do pracy czy wysokości utraconych dochodów. Bo tutaj też mamy prawo ubiegać się o dodatkowe świadczenia pieniężne.
Odszkodowanie a zadośćuczynienie to nie to samo
W sprawach dotyczących wypadków komunikacyjnych często używa się słowa „odszkodowanie” jako określenia wszystkich należnych świadczeń. Z prawnego punktu widzenia odszkodowanie i zadośćuczynienie pełnią jednak różne funkcje. Dlatego nie należy traktować ich jak synonimów. Odszkodowanie ma przede wszystkim pokrywać wymierne straty majątkowe. Mogą to być na przykład koszty leczenia, rehabilitacji czy inne uzasadnione wydatki związane ze skutkami wypadku.
Zadośćuczynienie dotyczy natomiast krzywdy, czyli przede wszystkim cierpienia fizycznego i psychicznego. Przy jego ustalaniu znaczenie może mieć charakter i długość leczenia, natężenie bólu, ograniczenia w codziennym życiu czy rokowania na przyszłość. Dlatego przy ocenie propozycji ubezpieczyciela nie warto skupiać się wyłącznie na jednej kwocie. Trzeba sprawdzić, za co dokładnie ma ona rekompensować poszkodowanemu skutki wypadku.
Czy przyjęcie pieniędzy zamyka sprawę o odszkodowanie komunikacyjne?
To jedno z najważniejszych pytań, jakie pojawiają się po otrzymaniu decyzji ubezpieczyciela. Odpowiedź zależy między innymi od treści dokumentów, które poszkodowany podpisuje, oraz od tego, czego dokładnie dotyczy wypłata. Szczególnej ostrożności wymagają propozycje zawierające zapisy o całkowitym zaspokojeniu roszczeń albo o zrzeczeniu się dalszych roszczeń. Podpisanie takiego dokumentu może mieć istotne konsekwencje dla możliwości dochodzenia dodatkowych pieniędzy w przyszłości.
Dlatego przed zaakceptowaniem ugody lub innego dokumentu tego rodzaju dobrze jest dokładnie przeanalizować jego treść.
Kiedy warto skonsultować sprawę z adwokatem od odszkodowań?
Nie każda sprawa wymaga od razu prowadzenia wieloletniego sporu z ubezpieczycielem. Czasami wystarczy analiza decyzji, dokumentacji medycznej i przedstawionej kalkulacji, aby ocenić, czy zaproponowana kwota wydaje się adekwatna. Szczególnie warto skonsultować sprawę, gdy:
- ubezpieczyciel zaproponował niską kwotę i trudno ustalić, z czego dokładnie wynika jej wysokość,
- wypadek spowodował poważniejsze obrażenia, długie leczenie lub konieczność rehabilitacji,
- pojawiły się dodatkowe koszty, np. leczenia, leków, rehabilitacji czy dojazdów,
- wypadek wpłynął na możliwość wykonywania pracy i spowodował utratę dochodów,
- ubezpieczyciel odmówił wypłaty całości lub części należnego świadczenia,
- zaproponowano podpisanie ugody, szczególnie zawierającej zapis o zrzeczeniu się dalszych roszczeń.
Konsultacja z adwokatem nie oznacza od razu konieczności kierowania sprawy do sądu. Czasami wystarczy analiza decyzji ubezpieczyciela i dokumentacji, aby ocenić, czy przedstawiona propozycja jest rzeczywiście korzystna.
Lepiej nie podejmować decyzji pod wpływem emocji
Po wypadku komunikacyjnym wiele osób chce po prostu mieć sprawę z głowy. To całkowicie zrozumiałe. Wypłata pieniędzy może wydawać się momentem, w którym wreszcie można zamknąć trudny rozdział. Warto jednak dać sobie chwilę na spokojną ocenę sytuacji. Zwłaszcza gdy leczenie nadal trwa, a skutki wypadku nie są jeszcze w pełni znane.
Pierwsza propozycja ubezpieczyciela może być uczciwa, ale nie należy zakładać tego automatycznie. Równie dobrze może się okazać, że nie uwzględnia wszystkich okoliczności sprawy.
Jeżeli po wypadku komunikacyjnym otrzymano propozycję odszkodowania i nie ma pewności, czy jej wysokość jest prawidłowa, warto skonsultować dokumenty z adwokatem. Już dziś zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią adwokacką z Łodzi. Pomożemy przenalizować dokumenty od ubezpieczyciela i podjąć kolejne kroki prawne.
